wtorek, 12 sierpnia 2014

Projekt Kwiaty: Tydzień Czwarty - Kwiat Wiśni

Już kilka razy pojawiały się u mnie kwiatowe propozycje do Projektu Kwiaty u Red Rouge. Dzisiaj jest to Kwiat Wiśni. Przynajmniej miał to być kwiat wiśni :D


Nie jestem pewna czy dzisiaj popatrzyłam na to mani przychylniejszym okiem, czy aparat po prostu był dla niego wyjątkowo łaskawy.. Zaraz po zmalowaniu byłam o krok od zmywania. Totalnie mi się nie podobało! Tak, jestem nadambitna.. Zwyczajnie w mojej głowie jakoś lepiej miało to mani wyglądać i już. Przed zmyciem powstrzymała mnie tylko 3 w nocy..




















Na drugi dzień zdjęcia mimo wszystko zrobiłam i jak je obejrzałam  stwierdziłam, że nada się do publikacji. Nie jest to może jakiś popis plastycznych zdolności, ale ja mam dwie lewe rączki do takich rzeczy, więc ujdzie w tłoku.


Bazą mani jest zwykły, kremowy, czarny lakier. Ja dałam dwie warstwy Sensique 121. To obecnie mój ulubiony czarny lakier, ponieważ fajnie kryje. Jakby się postarać może nawet jednowarstwowiec.


Teraz trochę o "malunkach". Użyłam farbek akrylowych w trzech kolorach: ciemny róż, biel i przybrudzona żółć. Obramowania kwiatków to mieszanka bieli i różu, środki to ciemniejszy róż i owa żółć.


Do malowania użyłam pędzelków do zdobień i sondy. W zasadzie ciapałam pędzelkami aż coś sensownego wyszło. Mniej lub bardziej sensownego ;)




















Mani pokryłam najpierw topem Golden Rose Gel Look, potem INM Out The Door. Nawet nie próbowałam od razu wysuszaczem malować, bo z doświadczenia wiem, że rozmazuje mi wszelkie wzorki.


Jak Wam się podoba? Bez szału, ale ja chyba nie nadaję się do odręcznych zdobień. Potrzeba do tego trochę talentu i dużo czasu do ćwiczeń. Niestety ani jednego, ani drugiego nie mam.


Poniżej użyte kosmetyki.


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Najcudowniejszy, czerwony brokat pod słońcem, czyli China Glaze Ruby Pumps!

Są takie lakiery, które nawet lakieromaniaczka jest w stanie wykończyć. Czuję, że China Glaze Ruby Pumps to będzie jeden z takich lakierów w moim przypadku. Ten lakier to absolutny must have. Jest piękny, błyszczący, robi niesamowite wrażenie, jest elegancki. Czego chcieć więcej?


Zacznę jak zwykle od bazy, którą w tym wypadku jest Joko J121 Maybe Is Love. Taki sobie czerwony kremik, o którym już nie raz pisałam. Aplikacja bez zarzutu, pełne krycie po dwóch warstwach.


China Glaze Ruby Pumps to również dwie warstwy. Zazwyczaj kładę ten lakier na bazę, ponieważ jak chcę coś przy skórkach wyrównać, to drobinki w Pumps'ach niestety odbarwiają się od zmywacza.




















Co tu więcej mówić? Jest cudowny. Zdjęcia jak zwykle odbierają mu uroku, ale on jest jak lampki choinkowe!


Mani jak zwykle z jedną warstwą top coatu INM Out The Door.




















Pod to mani jest też makijaż, dość odważny kolorystycznie :) Oczywiście zdjęcia zjadły intensywność barw. Na żywo makijaż był ciemny i lekko vampowy.

Użyłam tutaj paletki Sleek Au Naturel oraz  czerwonego cienia Kobo 403 True Red.




Poniżej użyte kosmetyki.



Jak Wam się podoba taki zestaw?

sobota, 9 sierpnia 2014

Ozdoby na paznokcie z Born Pretty Store!

Kolejnym produktem jaki wybrałam do recenzji ze sklepu Born Pretty Store są kolorowe ozdoby na paznokcie. Poniżej mani jakie zrobiłam z ich użyciem.


Zacznę od lakierów jakich użyłam. Zielony to China Glaze Be More Pacific z kolekcji Off Shore, natomiast fiolet to China Glaze Urban Night z kolekcji Metro.




















China Glaze Be More Pacific okazał się dość przyjemnym kolorem. Do pełnego krycia wystarczyły dwie warstwy. W niektórych miejscach dołożyłam trzecią, bo jak zwykle wygenerowałam sobie prześwity zbyt mocnym dociskaniem pędzelka przy skórkach


China Glaze Urban Night to bardzo fajny odcień fioletu. Może nie odkrywczy, ale fajny. Formuła lakieru była śmiesznie wodnista. Przyznam szczerze, że pozalewałam skórki. Dobrze, że ładnie się domywał :) Krycie w tym lakierze to zagadka, mimo dość przezroczystej pierwszej warstwy, dwie ogółem wystarczyły do krycia. Dwie grubsze co prawda, ale jednak dwie. Jak już opanowałam rozlewanie się lakieru, malowało się przyjemnie.





















Do tego zestawu kolorystycznego pasowały jak ulał moje nowe ćwieki w kolorze limonkowej zieleni. Prawie idealnie zgrały się z lakierem ChG Be More Pacific. Postanowiłam dodać po jednej ozdobie okrągłej i jednej kwadratowej.


Ozdoby przytwierdziłam do paznokcie w zasadzie na kropeczkę bezbarwnego lakieru. Następnie całość zalałam jedną warstwą bezbarwnego lakieru Color Club oraz jedną warstwą INM Out The Door. Żadna z ozdób nie odpadła podczas noszenia.


Paznokcie bez ozdób dostały tylko po jednej warstwie INM. Także efekt na zdjęciach to kolor bazowy z top coatem.


Teraz troszkę więcej o ozdobach. "Kółeczko" jakie dostałam ze sklepu Born Pretty Store zawiera ćwieki w dwóch kształtach: okrągłe i kwadratowe, oraz w sześciu pastelowych kolorach: fioletowe, brzoskwiniowe, różowe, zielone, niebieskie i limonkowe. Ozdoby mają wielkość ok. 2mm. Możecie je znaleźć TUTAJ.


Bardzo spodobały mi się manicure właśnie z takimi dodatkami. To dość łatwe zdobienie, a efektowne. Następnym moim zakupem będzie wersja neonowa takiego kółeczka. Widziałam też gwiazdki o ile się nie mylę :)

Tak jak pisałam już wcześniej na moim blogu możecie znaleźć baner z kodem rabatowym do sklepu Born Pretty Store. Kod to HMG10 i uprawnia on do 10% zniżki. Przesyłka w tym sklepie jest darmowa.

Do tego mani powstał też makijaż.. hmmm artystyczny? Długo wahałam się czy go publikować, bo nie do końca wyszedł tak jak miał wyjść. No, ale to moja pierwsza próba z czymś taki więc musicie mi wybaczyć niedociągnięcia.




Po raz kolejny tutaj wykorzystałam paletkę Sleek Candy, uwielbiam ją! Zieleń to mieszanka cienia Pear Drop i Cream Soda, dla ochłodzenia zieleni. Fiolet to Perma Violet.




Mogłam rozetrzeć bardziej górną granicę cienia.. ale z drugiej strony to taki graficzny makijaż. Dół jest "od linijki", hmmm sama nie wiem. Jak Wam się podoba? Oczywiście jest to totalnie nienadający się do wychodzenia makijaż. Nawet dość dziwnie wyglądałam w tak bardzo wyciągniętych na boki cieniach :D Ale na potrzeby kwadracików nie dało się inaczej.

Poniżej użyte kosmetyki.



P.S Dziewczyny poproszę o komentarze pod nowym postem, niestety stary musiałam usunąć łącznie z komentarzami. Wybaczcie. Literówka zabawna w sumie.. no ale.. (btw link posta zostaje na stałe, mimo edycji tytułu - nie wiedziałam o tym :D).

środa, 6 sierpnia 2014

Taki tam.. goblin :D Brokatowy Goblin!

Dzisiaj gwoździem programu jest brokatowy lakier China Glaze Glitter Goblin. Wiecie już na pewno, że mam ogromną słabość do brokatów.. Ten budził mieszane uczucia jak oglądałam swatche, ale na żywo bardzo mi się spodobał. Jest taki nieoczywisty!


Brokat jest w kolorach holograficznego srebra i miedzianego brązu, momentami aż pomarańczu. Drobinki są jednakowej wielkości. Dość odważna kombinacja, nie powiem :) Całość zatopiona jest w bezbarwnej bazie. Nakłada się sporo drobinek przy jednej warstwie. Na moich zdjęciach są chyba dwie.




















Bazą dla brokatu u mnie jest lakier China Glaze Sreet Chic. Jest to dość chłodny brąz o dobrym kryciu. Na moich zdjęciach są dwie warstwy. Długo zastanawiałam się co pod ten brokat użyć, jakoś pod wpływem impulsu padło na tą Chinkę. Nawet mi się podobało to połączenie.


Brokat jest chyba trochę topożerny, nałożyłam na paznokcie jedną warstwę bezbarwnego lakieru Color Club i jedną INM Out The Door. Lekko było czuć góry i doliny, ale na zdjęciach wyszedł nieźle.




















Jak Wam się podoba ten dość nietuzinkowy lakier? Ja byłam urzeczona w sumie. Nawet się nie spodziewałam. To chyba przez ogólną miłość do błyskotek :D


Poniżej zdjęcie z bliska, żeby pokazać drobinki. Oczywiście aparat wariował trochę przy takiej dozie dobroci :D


Mam też delikatny makijaż do kompletu. Jasny kolor od wewnętrznego kącika to po prostu puder. Dalej użyłam czwartego cienia z dolnego rzędu paletki Sleek Original. Idealnie pasował do drobinek w lakierze :) Zewnętrzny kącik przyciemniłam cieniem MIYO 08 Coffee. Dolną powieka została pociągnięta tą sama kombinacją cieni.



Poniżej użyte kosmetyki.