Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matte 335. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matte 335. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 lipca 2014

Piękna i cudowna, wyczekana Zoya Payton!

Lakiery Zoya dotarły do mnie dzięki kochanej Pilar :*. Nie udało nam się dostać na targach właśnie tego jednego cudeńka. Byłyśmy mocno zdeterminowane, więc zamówiłyśmy Payton z ebay'a. Trochę to trwało, ale dotarła do mnie cała i zdrowa - moja Zoya Payton!
U mnie też trochę odstała w pudełku, ale dziś jest ten dzień!


Jak zwykle pod spodem jest kremowy lakier. Tym razem była to jedna warstwa czarnego lakieru Sensique 121. Dopiero potem, jak podczyściłam skórki nałożyłam Zoyę.




















Malowało się jak zwykle bardzo przyjemnie. Tutaj też nakładało się dużo drobinek, jednak żeby uzyskać głębię dałam dwie warstwy. Ahhhhhh ten lakier to marzenie!!!


Chyba po raz pierwszy udało mi się uchwycić, że w tych lakierach nie mam brokatu tylko holograficzne płatki. Pisałam o tym przy ostatnich Zoyach, ale ciężko ten efekt złapać na zdjęciach.




















Mieniące się płatki i żelkowa baza w tych lakierach to chyba ich sekret. Baza kryje niektóre płatki z warstwy poprzedniej i to właśnie nadaje tym lakierom trójwymiarowość i głębię. One są na prawdę warte każdych pieniędzy!!!


Lakier już po nałożeniu jest gładki. Płatki w absolutnie żaden sposób nie odstają. Całość potraktowałam INM Out The Door, więc na zdjęciach widzicie efekt z topem.




















Wspominałam Wam już o tym, że te lakiery zmywają się całkowicie bezproblemowo - jak kremy wręcz. Rewelacja!


Makijaż też jest. Dzisiaj mam dla Was taką ciut ciemniejszą propozycję. Marzyło mi się to połączenie od jakiegoś czasu. Użyłam tutaj cienia Pamper i Ribbon (ruchoma powieka)oraz Noir (zewnętrzny kącik i kreska) z paletki Sleek Oh So Special. Fiolet zaś w załamaniu i zewnętrznym kąciku, to Inglot Matte 335. Wewnętrzny kącik rozświetliłam cieniem Inglot Pearl 393.



Poniżej użyte kosmetyki.


wtorek, 1 lipca 2014

Miętka Joko

Dzisiaj pokażę Wam troszkę może bardziej stonowane mani. Mięta Joko J147 Gunpowder With Mint z małym dodatkiem :)


Dzień w którym robiłam to mani nie był moim najlepszym. Robiłam podejście do neonowego koralu i dwa razy zepsułam. Było już tak późno.. No i wyjściem "na szybko" był właśnie lakier Joko. To taki bezproblemowy lakier!


Na moich zdjęciach są dwie warstwy Joko i jedna warstwa kolorowej mgiełki Golden Rose. Lakiery Joko bardzo lubię, niemal wszystkie są dwu warstwowe i bardzo pasuje mi ich konsystencja. Szerokie, wyprofilowane pędzelki w tych lakierach też bardzo mi odpowiadają.




















Wiedziałam, że do tej miętki pasuje jakiś dodatek. Wybór padł na jedną z moich ulubionych brokatowych mgiełek - Golden Rose Paris 98. To wdzięczna, delikatna, kolorowa mgiełka, która każdemu mani dodaje to "coś". Uwielbiam ją!


Po ostatnim mani z lakierem Zoya, skróciłam trochę paznokcie i je wyostrzyłam. Mam nadzieję, że wszystko ładnie?


Mam tez oczywiście makijaż. Tym razem połączenie mięty i fioletu. Rewelacyjnie czułam się w tym makijażu. Bardzo podoba mi się to zestawienie kolorów. Tym razem użyłam cieni z paletki Sleek Candy oraz moich ulubieńców firmy Inglot. Od wewnętrznego kącika jest Inglot Matte 330 i Sleek Cream Soda razem, Sleek Mint Cream, Sleek Parma Violet, Inglot Matte 335. Na dolnej powiece odrobina czarnego cienia Sleek Liquorice.




Poniżej użyte kosmetyki.


Jak Wam się podoba mój zestaw?


piątek, 20 czerwca 2014

Delikatne cieniowanie z Rimmel Rita Ora

Dzisiaj przychodzę do Was z cieniowaniem w bardzo delikatnych odcieniach. Różowy i biały lakier jakich użyłam to lakiery Rimmel Rita Ora 203 Lose Your Lingerie i 703 White Hot Love.


Korzystając ostatnio z promocji w Naturze i Rossmanie przyszły ze mną do domu lakiery Rimmel 60 seconds Rita Ora. Skusiłam się na 3 kolorki: biały, różowy i fioletowo-niebieski.




















Na początku pomalowałam paznokcie lakierem Lose Your Lingerie. Dałam trzy warstwy. Lakier w buteleczce ma lekki shimmer, którego nie widać na żywo na paznokciach. Przy pierwszych warstwach narobiłam sobie trochę prześwitów, trzecia warstwa wszystko ładnie wyrównała. Lakiery mają świetny szeroki, ścięty na półokrągło pędzelek. Bardzo wygodny.


Całość zdawała się jakaś pusta, postanowiłam coś tutaj pokombinować. Mój wybór padł na cieniowanie przy pomocy mojego kolejnego nowego nabytku: White Hot Love.




















Cieniowanie wykonałam gąbeczką do makijażu z Rossmana. Zastosowałam metodę w której na gąbeczce namalowałam dwa pasy kolorów, tuż obok siebie, lekko mieszając je na środku. Ten zestaw przykładałam najpierw do kartki papieru, żeby pozbyć się nadmiaru lakierów, następnie do paznokcia. Całości powtarzałam do momentu uzyskania krycia na końcówce paznokcia i fajnego przejścia. Czekałam pomiędzy kolejnymi warstwami aż poprzedni trochę wyschnie, na gąbkę zaś dokładałam za każdym razem trochę kolorów.


Jak już postanowiłam, że satysfakcjonuje mnie przejście kolorów, całość musiałam podczyścić. Oczywiści palce, skórki i wszystko dookoła było uciapane. Najpierw zbierałam lakier patyczkiem do uszu, w miejscach odleglejszych od paznokcia. Przy samych skórkach linię czyściłam korektorem do lakieru.


Całość pokryłam jedną warstwą brokatowej mgiełki Wibo 134, która jest już niestety niedostępna. Wibo wprowadziło jakiś czas później mgiełki z numerkami zaczynającymi się od 4.. Czterysta ileś tam itp., ale te już są o niebo gorsze.




















Jak podoba Wam się moja propozycja cieniowania?


Poniżej główni bohaterowie cieniowania.


Na koniec mam dwie propozycje makijażu do tego mani. Poniższy wykonałam przy pomocy cieni Inglot. Zaczynając od wewnętrznego kącika: Pearl 393, Matte 330, Sprint Super Star 100, Matte 335.


Drugi makijaż w podobnej kolorystyce, jednak dużo bardziej połyskujący powstał przy pomocy cienia Inglot Pearl 393 i paletki Technic Electric Beauty Ultra Violet.




Poniżej użyte cienie.